Diabolik Lovers Rozdział 1
Wspomnienia z dzieciństwa
- Zuza! Bo się spóźnimy! A dobrze wiesz, że Edgar nie lubi czekać!- Krzyknął Shu.
- Idę Shu! Jakbyś miał taką kondycję jak ja, to byś nic nie gadał!-Dogoniłam go. Wreszcie!
- No nie gniewaj się, Zuzia!- Zatrzymał się chłopczyk i wystawił rękę, by móc mnie poprowadzić.
-Nie gniewam się.....
-Shu! Zuza! Jesteście!- Edgar (Teraz Yuma) pobiegł w naszą stronę.
- No musimy się nacieszyć, mama mi mówiła, że za trzy dni wrócę do domu.
-Co?! To już wiadomo?- Powiedzieli na raz zasmuceni tą wiadomością.
-Niestety.... Ale, możemy do siebie dzwonić! Ja też mam ochotę posiedzieć w domu. A niedługo idę do szkoły.
-Szkoda...
-I tak dobrze wiesz Shu, przyjedzie do nas!
-PIESEK!- Rzuciłam się na psa. - Kto jest uroczy? Ty!
-Ładny piesek!- Ucieszył się Shu.
- Jak chcesz to mogę ci go dać!- Powiedział Edgar.
-Hej chłopaki, trochę gorąco jest na drodze. Może pójdziemy pod to drzewo?
- W sumie, masz rację, to idziemy Edgar?
-JASNE!- I zrobiliśmy wyścigi. Shu i Edgar dali mi fory. Jak to zazwyczaj. Gdy usiedliśmy, rozmawialiśmy o tym, jak będziemy się kontaktować, gdy mnie nie będzie. Na dodatek, ten pies był obok mojej łydki, i głaskałam go cały czas.
- Shu! Mama cię szuka!- Oops.. Reiji go przyłapał.
- A co jeżeli nie pójdę?
- To będziesz miał kłopoty i więcej nauki!- Spojrzałam na niego prosząco.
- Dobrze, ale tylko dlatego, by mieć więcej czasu.- I poszliśmy. Beatrix pogoniła Shu do nauki, a mi rozkazała czekać w jadalni na swój posiłek. Jadłam z Kanato, Subaru i Reijim. Później dołączył Laito. Musiał usiąść obok mnie?!
-Podasz mi te ,,piełogi''?
-Pierogi? Ok.-Podałam mu, jak to na mnie przystało.
- Czemu jesz tak mało? Zwykle jesteś głodna jak wilk.- Zapytał Kanato.
- Niedługo jadę, więc może dlatego....
-Czemu?
-Muszę iść do szkoły, i muszę jeszcze pojechać do Gdańska nad morze.- Uśmiechnęłam się na myśl plaży, i tym, że zobaczę dziewczyny. Beatrix przechodziła, kiedy ja akurat szłam korytarzem do pokoju gościnnego poczytać książki.
- Przepraszam panią, ale czemu Shu nie jadł?
- Ponieważ moja droga ma karę, i więcej nauki. Przecież niedługo rozpocznie się rok szkolny.
-Dziękuje za informację, to ja już udam się do pokoju.- Kobieta uśmiechnęła się do mnie i odeszła spokojnym krokiem. Nagle spotkałam na drodze Reijego.
- Jak ty to robisz?
-Co robię?
- Ja jestem jej synem, a nie odzywa się do mnie, a ty jesteś zwykłym śmiertelnikiem, a rozmawia z tobą!- Wzruszyłam ramionami.
- Urok dziewczynek.-I odeszłam. Laito wyszedł z pokoju jej matki, zapłakany, i widać, że dopiero miał na sobie ubrania.
-Laito! Czemu płaczesz?
- Nie twój interes.
- Właśnie że mój! Przecież cię nie zostawię płaczącego! Ale jak nie chcesz mojej pomocy, to ok. Idę.-I zaczęłam się oddalać.
- H-hej! Czekaj! Jednak chcę!
-Chłopaki. Najpierw mówią, potem myślą.... Chodź, musimy zrobić twoje hobby.
-Ale nie mam hobby.
-No to ci znajdziemy, masz puzzle?
-Mam.
- No to chodź!- Kiedy weszliśmy do jego pokoju,i wyjęłam puzzle. Max 1000 puzzli. Atmosfera minęła nam miło, i często się kłóciłam z chłopakiem, co gdzie włożyć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz