Diaboli Lovers rozdział 2
Laito, a ktoś tobie wyje**ł z bani?
Gdy siedziałam z moim kubkiem kawy na parapecie na korytarzu, zauważyłam Laito. Jak to on, nie mógł się oprzeć, by posłać mi sprośne spojrzenie, kiedy akurat piję. Akurat tak zrobił.- Zakrztuszę się przez ciebie Laito!
- No przepraszam bardzo laleczko, ale nie mogę się oprzeć, kiedy taka bezbronna siedzisz na parapecie...
Laito a ktoś tobie wyje**ł z bani?- westchnęłam-Ostatnio Shu wypełnia dokumenty, bo Reiji się buntuje. Zamęczą go chyba niedługo....- Laito przeczesał włosy, i zaczął po cichu się śmiać.
- Spokojnie laleczko, Shu-san najprawdopodobniej kończy. Leć, bo widzę że usychasz z miłości.- Wypiłam ogromny łyk kawy, i wybiegłam, pokazując rudzielcowi język. Kiedy biegłam w stronę biblioteki, wyszedł Shu, uśmiechając się niedostrzegalnie. Chciałam się zatrzymać, ale blondyn złapał mnie w talii.
- Zamęczą cię tą robotą...
- No już, przyznaj się tęskniłaś?
- Yhym....- Przytaknęłam, a Shu się cicho zaśmiał, po czym mnie pocałował.
- Ekhem.... - Odchrząknął Reiji.- Jak dzieci...- Westchnęłam, i pokręciłam głową.
- Jak Reiji....- I poszłam z Shu do jadalni. Już była kolacja, i Yui zaklepała mi miejsce obok niej.
- Zuza-chan! Zajęłam dla ciebie miejsce!
- Dziękuję Yui.- Uśmiechnęłam się serdecznie, i usiadłam obok drobniutkiej 17-latki. Przepraszam, w tym roku już ma 19, ale dalej dla mnie jest tą młodą Yui dwa lata temu.
- Jak było w Polsce?- Zapytał się mnie Kanato. Kurde. Trochę dziwnie jest, od kiedy Teddy został wrzucony do kominka przez Azusę.
- Cebulancko.- Zaśmiałam się. - Kanato, czy mógłbyś mi podać cukier? Nie lubię, jak herbata jest gorzka...- Fioletowo włosy chłopak przytaknął i podał mi cukierniczkę. Kiedy skończyliśmy jeść, odeszłam spokojnym krokiem do mojego pokoju. Kiedy otworzyłam drzwi, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu! Ayato gonił mojego i Shu kota po całym pokoju.
- Z czego tak się śmiejesz?!
- Może z tego, że gonisz kota bez powodu?- Rudy kotek wskoczył na moje ramię, i polizał mnie po policzku. - No co mały? Tęskniłeś?- Wzięłam kota na ręce, i przytuliłam. Nie zauważyłam, kiedy Reiji się po kryjomu uśmiechał, jak patrzył na wściekłego Ayato. {...} Kiedy skończyłam czytać moją książkę ,, Rywalki '' udałam się obudzić mojego leniwego wampira. Była pora, by pograć w rzutki. Otworzyłam drzwi, a tam jak zwykle na łóżku spał ON. Podeszłam do niego, i potrząsnęłam mocno. Poczułam jak chwyta mnie za rękę. Taki efekt starałam się uwiecznić. Przyciągnął mnie do siebie i uśmiechnął.
- Znowu mnie budzisz tak specjalnie, czy z przyzwyczajenia?
- To i to szeryfie Sakamaki!- Zrobiłam znak salutu, na co on się lekko zaśmiał.- Dobra pobudka, bo trzeba powyrywalizować z braciszkami!
- Nie chce mi się.
- Nic mnie to nie obchodzi! Do szkoły Zuzia!- Udawałam moją mamę.- Chodź, bo jak nie wstaniesz, to użyję pochopnych sposobów!
- Dobra, ale potem będzie kara.- Wstał, i uśmiechnął się łobuzersko. Ucałowałam go w policzek.
- Dobrze, ale najpierw obowiązki.- I poszłam w stronę pokoju gier. [...] Ayato już ćwiczył, a Laito oczekiwał mnie, jako towarzyszkę prowadzącego.
- A więc jesteście! Dobra zaczynamy!- Laito klasnął w ręce, a ja stanęłam obok niego.
- A więc nasza pierwsza para! Shu i Ayato!
- Przepraszam, od kiedy w tym domu jest kazirodztwo?- Ja byłam tym żartownisiem. Wszyscy się głośno zaśmiali. - Shu, Ayato, czy my z Yui coś powinnyśmy wiedzieć?
- Nie kochanie.- Zaśmiał się Shu.
- Mam taką nadzieję, Ayato, masz konkurencję: Mnie!- Znowy publika się zaśmiała. I rozpoczęło się.
- Shu bardzo ładnie.... 80 punktów...
- Ayato 60 punktów....
[...] - A jednak to Shu wygrał! Gratuluję!
- Ayato, proszę. Oddajesz fartuch.- Skrzyżowałam ręce, i udawałam gościa z Masterchef'a. Znowu się roześmiali.- Uwielbiam tą robotę!
- Tak, tak! M-neko-chan! Dajesz!- Wszyscy się odwróciliśmy w bok. Na parapecie siedział Kou, bez braci Mukami. Okay.
- CO TY TU ROBISZ?- Spytał się wściekły Subaru.
- A więc, pokłóciłem się z braćmi o to, że nie chce mi się sprzątać.- Zakryłam usta ręką, by powstrzymać się od śmiechu.
- Co jest w tym śmiesznego
-To, że ja od dziecka musiałam sprzątać, gotować i pomagać młodszemu bratu i mojej mamie, a tobie się nie chce posprzątać jednego syfu w łazience?
- Tak...?
- Shu, powiedz że to żart!
- Nie mam pojęcia, czy to żart czy nie.
- Kou, mam dla ciebie robotę! - Zaciągnęłam go do pokoju gościnnego, i dałam mu sprzęt do sprzątania.
- Co mam z tym zrobić?- Zapytał zdziwiony moją postawą. Wytłumaczyłam mu po kolei, co gdzie jak.- Ale ja tu przybyłem, by nie sprzątać!
- Nie mój problem.- I odeszłam do pokoju gier. Shu się lekko uśmiechnął.
- I ty myślisz, że to zrobi?
- Zapewne. I tak nie ma wyjścia...- Nie dokończyłam, bo usłyszałam głośny śpiew.- ZAMKNĄĆ SIĘ! ŚPIEW CI NIE POMOŻE!- I ucichło. Dalej wszyscy grali, a ja i Shu i tak poszliśmy. Nagle złapał mnie jedną ręką w talii, a drugą chwycił za mój podbródek.
- Mówiłem, będzie kara.
- No to proszę bardzo.- Shu zaczął pić ze mnie krew, i chyba mu posmakowała. Później mnie pocałował.
- I można pomyśleć, że znamy się od siedmiu lat.- Uśmiechnął się lekko chłopak.
- Widzisz, już się starzejemy.-Zaśmialiśmy się. Shu mnie objął ramieniem, i poszliśmy w stronę jego pokoju. [...]
[...] Wyszłam z pokoju Shu, gdyż zasnął *jak to zazwyczaj* ... Poszłam więc do Laito. Zawsze coś wymyślił by mnie pocieszyć. Mimo że mnie kiedyś zdradził, dalej jesteśmy w dobrych kontaktach. Oczywiście, nie zostałam ponownie jego dziewczyną. Nie wybaczyłam dalej mu tego, że kiedy z nim byłam, sypiał z Hildą. Kiedy zapukałam do drzwi, ujrzałam zielonookiego chłopaka w samej bieliźnie. Słyszałam sapanie, i trochę niezręcznie się poczułam.
-Spokojnie kochana, to tylko film. A o czym ty myślałaś ty niegrzeczna?
- O-o niczym.- Błyskawicznie usiadłam na kanapie. Oglądaliśmy hentaie. Laito zawsze to specjalnie włączał, kiedy mieliśmy ochotę coś pooglądać. Zawsze się śmieje z mojego wyrazu twarzy.
-Przez ciebie, mam traumę do końca życia....
-Nfufu.... Nie moja wina, że wyglądasz atrakcyjnie, kiedy się boisz.
- Dla ciebie jestem zawsze atrakcyjna.
- Jak?
- Zauważyłam.
- Jesteś ładna, seksowna, i szczupła. Nie dziw się, że wszyscy chłopacy się na ciebie gapią. Ja też chcę się nacieszyć!- Zaśmiałam się.
- Sorry, miałeś szansę 4 lata temu.
-Żałuję....
-To żałuj. Obiecuję ci, że jak spotkam ta Hildę, to wyje**ę jej z bani i jej i tobie.
- A czemu mi?- Udawał obrażonego.
- Bo zadajesz głupie pytania.- I pocałowałam go w czoło, nałożyłam jego kapelusz, i zasnęliśmy na kanapie na siedząco.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz