Uta no prince sama rozdział 2
Pozostało nam czekać na oceny.....
- Syo, uspokój się bo ci żyłka pęknie....- Śmiałam się z tego co powiedziałam.
-Przepraszam ja nie.....
-Nic się nie stało.-Machnęłam ręką.-Grunt, to mieć poczucie humoru!-Nie zauważyłam, ja Cecil-san się oddalał. Ja związałam moje włosy w kitkę, po czym zarzuciłam torbę na ramię i udałam się do pokoju. W moim pokoju zastałam Tokiye, który grzebie mi w szafkach.
-Tokiya, może jeszcze powywracałbyś te szafki co?
-Och, przepraszam. Podobnież mamy mieć sprawdzian. Wiesz, kompozytor i idol. Chciałem się spytać.... co ty robisz?
-Wybacz, Syo do mnie napisał, wyprzedził cię z zaproszeniem.
-Ach... to nic.-Machnął ręką, jakby go to nie obchodziło. Wzruszyłam ramionami, i usiadłam przed biurkiem, by porysować. Parę machnięć, i wyszedł mi taki rysunek:
-Cuute :3 Dobra Tokiya zrobić ci coś, bo idę zrobić coś do jedzenia?
-Tak poproszę, ale jak gotujesz jak Natsuki, to ja podziękuję.
-Spoko, jak popełniłam gafę w gotowaniu, to babcia mnie zdzielała ręcznikiem.- Zaśmialiśmy się razem. Poszłam do kuchni, i zrobiłam takoyaki. (Na pewno nie myślałam o Ayato, pisząc takoyaki!)
-Dobra Tokiya, bierz póki gorące.-Do pokoju weszli jeszcze Ren, Ittoki, Natsuki, Masato, którego poznałam, gdy próbował odgonić Rena, Syo i Cecil.
-Coś czuję, że jesteście chyba baaardzo głodni.- Chłopcy przytaknęli, po czym się zaśmiali. Ja jedząc przy okazji dokończyłam komponować piosenkę na sprawdzian.
-I skończyłam! Syo proszę. To twoja piosenka!- Syo przeczytał, i powiedział że jestem świetna.
Obiad zszedł na luźnej atmosferze. (W końcu, wszyscy jedliśmy na podłodze....) Chłopaki się z nami pożegnali, a Natsuki był taki miły, i zaniósł talerz do zmywarki. Ja spokojnym krokiem udałam się do łazienki, i wzięłam prysznic. NIENAWIDZĘ mojej koszuli nocnej. GDZIE SĄ MOJE SPODENKI I PODKOSZULEK?!
*Tokiya*
Kiedy zapisywałem słowa do piosenki, weszła ,, Dziecko Apollona''. Miała mokre włosy, i niebieską koszulę nocną. Nie ukrywam, wyglądała seksownie.
-Co się tak patrzysz? Widma nie widziałeś?
-Raczej nie widma, tylko Afrodyty.
-Już mi podpadłeś- Zaśmiała się.
-Jutro ogłoszą wyniki ze sprawdzianu.
-No, pozostało nam czekać na oceny.- Mrugnęła do mnie.-Dobra ja idę spać. Dobranoc Tokiya!- Położyła się w błyskawicznym tępie do jej łóżka, i zaczęła spać, i to mocno. ,,Widać że się zmęczyła''
*Monika*
Wstałam dość wcześnie. Taki już ma się nawyk, jak ojciec chce, żebyś przychodziła na jego poranne koncerty. Mama była śmiertelniczką, ale coś od niej mam. Poczucie humoru i ciało, bo urodę bardziej po tacie, mam brązowe długie włosy po mamie, i talent muzyczny po ojcu. Zeszłam na dół do sali lekcyjnej, ale przedtem nałożyłam nowy mundurek.
( Z kapelutkiem oczywiście) Siedziałam pomiędzy Renem, a Tokiyą, więc słyszałam jak inne dziewczyny na lekcji chichoczą, a Ren do nich mruga.
-Mógłbyś skupić się na lekcji Ren. Chyba że przyszedłeś by się pogapić na dziewczyny w spódniczkach.
-No i przy okazji na ciebie mała owieczko.-Prychnęłam i skupiłam się na tym, co mówił wychowawca. Nauczyciele mnie wyjątkowo uwielbiali, gdyż nie sprawiałam kłopotów.
-Panno Kie....-Pan próbował chyba powiedzieć ,,r''
-Kierchner.-Odparłam po chwili.
-Rzadkie nazwisko. Ach! Czy mogłaby panienka zwracać uwagę panu obok.-Spiorunował Rena.- żeby wypełniał swoje obowiązki?
-Tak mogę proszę pana.- I cicho powiedziałam w stronę Rena ,, Wygrałam ''



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz