Uta no prince sama Rozdział 3
Oceny, i wakacje na wyspie
- Monika! Przeczytaj! Widzisz?- Podskakiwał do mnie uradowany Syo.- Widzę Syo! I nie musisz mi podskakiwać, bo ja jestem od ciebie mniejsza i nie mogę doczytać!
- Ach! Przepraszam! Ale wiesz, jestem podekscytowany tym, że jesteśmy najlepsi!
- Ja nie jestem najlepsza, ty Syo jesteś najlepszy. - Uśmiechnęłam się patrząc na jego ekscytację. Chłopak się zarumienił.
- Gdyby nie ty i twoja piosenka.....
- Gdyby nie twoje słowa do piosenki....- Przerwałam mu, i ze śmiechem udaliśmy się na korytarz, który akurat miał widok na ogrody.
- Aż tak się jarasz tymi kwiatami?
- Jaram się tymi kwiatami, jak dziecko cukierkami.- Odrzekłam, a potem wybuchliśmy śmiechem. Jednak naszą rozmowę musiał przerwać dyrektor szkoły.
- Haha! Pierwszy romansik widzę hmm??- Syo zrobił się czerwony.- Nie ważne! Ogłaszam, że jutro rano wyjeżdżamy na moją wyspę, by wypocząć, i przy okazji dobrać sobie partnera na stałe.
- Mógł mnie pan ostrzec wcześniej! Mniej kłopotu byłoby z walizkami.- Powiedziałam. Dyrektor wybuchnął śmiechem.
- Ty dziewczę, jesteś jedyną osobą, która przypomina mi, co to poczucie humoru!- Po czym się oddalił.
- Hej, a tak po za tym, gdzie Natsuki? Zostawił okulary....
- CO?! Zaraz wracam czekaj!!- Syo się zdenerwował, i pobiegł w stronę jego pokoju. Gdy na niego czekałam, patrzyłam się na te kwiaty. Nie zdałam sobie sprawy, jak Syo krzycząc biegł ile sił w nogach. Na szczęście dogoniłam go.
- HEJ! Jestem dzieckiem Apollona, nie Nike!
- Wybacz!- Wziął mnie za nadgarstek, a ja się zarumieniłam.-Och, źle zrobiłem?- Zaczerwienił się.
- Nie, to tylko moje głupawki, prowadź.- Wybiegliśmy na miasto. Zauważyłam Natsukiego, który był bez okularów. Nie odzywał się. Zaczęłam zasapana podchodzić do niego bliżej.
- Hej! Co ty wyprawiasz?! Nie jest sobą, gdy nie ma na sobie okularów!
- No i?- uniknęłam spanikowanego Syo, i usiadłam na ławce obok Natsukiego. Ten się uśmiechnął dyskretnie, i objął mnie w talii.
- Wiesz, pomyślałem o czymś fajnym.
- O czymś fajnym?- Przytaknął, i zbliżał się do moich ust, ale odepchnęłam go.
- Zbreźniku pieprzony! Do kuzynki tak?!- Natsuki walnął w pobliską ścianę, na którą wpadłam, gdy się oddalałam. Już przyłożył pięść do mojej twarzy, ale usłyszałam wrzeszczącego Syo na wszystkie strony, i już zauważyłam Natsukiego w oparowanych okularach. Syo wziął kubek herbaty, i zaczął dmuchać w Natsukiego.
- Eh? O cześć Monika-chan, cześć Syo-chan!- Natsuki się oddalił, a ja stałam jak wryta w ziemię, i wystraszona.
- Czemu się Ciebie nie posłuchałam??
- Nic się nie stało chodź, trzeba się spakować na jutro, przecież rano wyjeżdżamy.- Przytaknęłam, i wróciliśmy do akademii. Odeszliśmy do swoich pokoi, i zaczęłam pakować rzeczy.
- A przywitać się to już nie łaska.- Powiedział Tokiya.
- Łaski bez.
- Jak chcesz.
- Ty się już spakowałeś?
- Yhym. - Przytaknął.- Listonosz o imieniu Hermes, kazał mi dać ci ten list.- Pomachał kopertą, i po sekundzie już jej nie miał. Skończyłam się pakować, i usiadłam na parapecie w korytarzu.
Droga córko!
Uradowałem się na wieść, że się dostałaś do tej słynnej akademii. Jestem z Ciebie bardzo dumny, oczywiście mama też. Dziadek Zeus Cię pozdrawia, i oczekuje Twoich odwiedzin na Olimpie. Moja macocha Hera, wątpi w Ciebie, ale ja wierzę, że będziesz najlepszym kompozytorem. I nie mów że nie! Oczekuję odpowiedzi.
Trzymaj się mocno! Twój ojciec Apollo.
Kurde, ojciec mi kibicuje. Zawsze mówił, że jego muzyka nie dorównuje nikomu. Mam jeszcze 4 rodzeństwa, a tata zawsze ode mnie oczekiwał więcej. Tata też opuścił swoje kochanki, i zaczął wieść normalne życie z mamą. Mógł dalej tak żyć, ale wybrał mamę. A podobno mężczyźni nigdy się nie zmieniają. Hermes też wybrał Afrodytę, po czym zrodził się Hermadofryt. On nigdy nie rozumiał, jak nie mogę być w niego wpatrzona, skoro wszystkie dziewczyny się w nim podkochiwały. Przy nim moim zdaniem, nawet Ren jest ładniejszy. Odstawiłam list, i poszłam spać. Oby było normalnie na tej wyspie.....
A tutaj Monika, słuchając piosenek! :3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz